Trudne powroty, łatwe wytłumaczenia i wakacyjne wspomnienia

Eh… Trudno tak powracać po miesiącach wyłączenia się i nieistnienia w sieci 🙂 , po porzuceniu mojego trzeciego bobasa (którym myślę, że mogę nazwać moją – tak skrupulatnie przygotowaną, doglądaną i wychuchaną stronę internetową) i w końcu, po zawiedzeniu w pewnym sensie Waszego zaufania (puk puk… jest tam ktoś jeszcze?). No dobra, wiem, że może grono moich odbiorców/czytelników/oglądaczy może nie jest jeszcze bardzo liczne, ale – jeśli jeszcze tu jesteście – to mam nadzieję, że nie myślicie, że się poddałam. Otóż nie! Nie poddałam się i – jak w tytule – na wszystko jest proste wytłumaczenie. Nie przestałam robić zdjęć, wręcz przeciwnie – piętrzą się w katalogach mojego komputera w oczekiwaniu na upragnioną obróbkę 🙂 A wszystko przez to, że po długich i wspaniałych miesiącach wypełnionych macierzyńskimi przyjemnościami matka-fotka postanowiła powrócić do życia zawodowego. Nie jest ono co prawda związane z fotografią, ale jednocześnie jej nie wyklucza. Fotografia jest i pewnie zawsze będzie ważnym elementem mojego życia, aczkolwiek w obecnej sytuacji musiałam troszkę przeorganizować zarówno moje obowiązki, jak i przyjemności, w których z pewnością zawiera się fotografia, co zaskutkowało lekkimi zmianami również na mojej stronie. Z perspektywy tego, co się tu wcześniej działo zmiany te nie będą bardzo zauważalne, jakkolwiek zamierzam pozostać bardziej przy pomyśle pseudo-osobistego blogu fotograficznego (pseudo, bo nie zamierzam ujawniać zbyt wielu szczegółów z naszego życia, a bardziej zamęczać Was zdjęciami 🙂 ), niż przy fotografii profesjonalnej. Ale nie martwcie się, postaram się Was nie zanudzić i obiecuję poprawę – zamierzam zamieszczać posty trochę częściej niż raz na 3 miesiące 🙂 Mój komputer już pęka w szwach od zdjęć, tekstów i pomysłów, tylko ostatnio brakuje mi doby, żeby to wszystko ogarnąć… Jeśli są tu jakieś mamy, to pewnie doskonale wiedzą o czym piszę. Już teraz z sentymentem spoglądam na te jeszcze nie tak odległe chwile, kiedy narzekałam na brak czasu nie pracując zawodowo. A więc teraz nie mam tego czasu w ogóle! Ale przecież – od czego są noce! Dla mnie z pewnością od prowadzenia bloga 😀

Tym właśnie optymistycznym akcentem możemy przejść do kolejnego i najważniejszego tematu tego wpisu – wakacyjnych wspomnień. Nawet nie wiecie, jak dawno chciałam je Wam pokazać! Ale cóż, zastała nas smutna jesień (a momentami nawet zima), więc może tak na pocieszenie, z pozytywnym przesłaniem, że już za jakieś 8 miesięcy będzie lato – pierwsza, bardziej krajobrazowa część naszych urlopowych kadrów. Dalszy ciąg, wraz z historią już wkrótce!

fotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazu, morzefotografia krajobrazufotografia krajobrazu

Powrót na górę Kontakt

Twój e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany Wymagane pola są oznaczone *

*

*