Morskich opowieści część druga

Wakacje wakacjami, ale zanim przejrzycie moje urlopowe wypociny musicie wiedzieć, że poza moimi cudownymi prywatnymi modelami jednym z bohaterów jest również miejsce naszego wypoczynku – polskie wybrzeże. Wiem, że zwykło się mawiać: nie ważne gdzie, ważne z kim, i w sumie w pewnym stopniu się z tym zgadzam, ale z drugiej strony, pewnie wiele z Was ma takie miejsce na świecie, do którego lubi wracać. I nie mówię tu o domu, bo to rozumie się samo przez się, nie mówię też o naszym pięknym królewskim mieście Krakowie, bo to też oczywiste 🙂 Mam tutaj na myśli miejsce, które nie jest Twoim domem, ale w którym czujesz się jak w domu. Dla mnie takim miejscem jest polskie wybrzeże (lub polskie morze jak ktoś woli 🙂 ) Zdarzało mi się bywać w różnych miejscach, swego czasu byłam  zresztą zachwycona Zachodem, wydawało mi się nawet, że mogłabym TAM zamieszkać na stałe i w pewnym momencie swojego życia bardzo tego chiałam, ale jak przyszło mi skosztować tejże przyjemności, bardzo szybko okazało się, że jestem patriotką jakich mało (i to patriotką lokalną, ale o tym może trochę później 🙂 ). Poza tym, jak dla mnie żadne morze nie może się równać z naszym, polskim, Bałtyckim (tak, jak żadne miasto nie może się równać z Krakowem, ale nie obrzucajcie mnie błotem, to właśnie ten lokalny patriotyzm 🙂 ) To miejsce, w którym czuję się jak w domu, miejsce, do którego chcę wracać i zdecydowanie miejsce, w którym mogłabym i chciałabym zamieszkać. Ci, którzy mnie znają pewnie powiedzieliby, że mówię tak dlatego, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się trafić na tak typową dla polskiego wybrzeża „niepogodę” (lub np. cały dwutygodniowy urlop „niepogody”), ale oczywiście zaprzeczyłabym. Ja właśnie tam czuję się jak u siebie. Nie ważne czy świeci słońce czy pada deszcz, czy wieje jak w kieleckim. Nie ważne nawet, czy mogę się wykąpać w tym morzu, czy jest tak zimne i „zaglonowione”, że nie da się w nim palca zanurzyć (chociaż to w sumie zawsze się da 🙂 ) Ważne, że tam jestem i słyszę „morza szum, ptaków śpiew…”. Jestem u siebie.

Wracając do urlopu. Po tych wszystkich pięknych epitetach, superlatywach, w jakich przedstawiłam Wam polskie morze i moje odczucia co do niego, pewnie już macie ochotę biec na dworzec, by czym prędzej zakupić bilet na najszybszy pociąg w naszej historii i móc rozkoszować się urokiem naszego pięknego wybrzeża. I tu Was zaskoczę! Pomimo wszystkich moich ciepłych uczuć i ogromnej miłości do Bałtyku, nasz urlop początkowo nie zapowiadał się na udany. Pogoda dopisała wyśmienicie, ale to w naszym przypadku standard, więc nie zaliczam już tego w poczet plusów całej wycieczki (nie bierzcie pod uwagę zdjęć w „niepogodę” – te zostały zrobione jednego jedynego dnia, kiedy niebo było zachmurzone, temperatura lekko spadła, a plaże nie były oblegane przez setki wczasowiczów z parawanami, co pozwoliło mi wyciągnąć aparat i popstrykać kilka fotek 🙂 ) No właśnie, co do tłumu wczasowiczów i wszystkich niedogodności, które spotkały nas na urlopie: pierwszy raz od wielu, wielu lat spędzałam urlop nad morzem W SEZONIE. To początkowo mogło wskazywać na katastrofę. Ale ponownie Was zaskoczę – nie! I tym razem się nie poddałam! Powiem więcej. Jak mawiał pewien klasyk w pewnym filmie, też zresztą klasyku: „Jutro też Wam uciekniemy”, tak ja odniosę się do tego i powiem tak: pomimo braku miejsc tam, gdzie chciałam się zatrzymać na dłużej, pomimo:

– zmasowanego ataku sinic;

– plagi os plażowych;

– uczulenia na słońce;

– dzikiego tłumu wczasowiczów z przerażającą ilością parawanów chroniących ich nie od wiatru, a od innych wczasowiczów;

pomimo tych wszystkich niedogodności, w przyszłym roku też tu przyjedziemy!!! 😀

fotografia rodzinna, portret reportażowyfotografia rodzinna, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portretfotografia dziecięca, fotografia detalufotografia dziecięcafotografia dziecięca, portretfotografia dziecięca, portretfotografia krajobrazufotografia krajobrazu

I jeszcze takie bazgroły na koniec 🙂

fotografia zbliżeniowafotografia zbliżeniowafotografia zbliżeniowa

Powrót na górę Kontakt

Twój e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany Wymagane pola są oznaczone *

*

*