Ustaw się ładnie do zdjęcia czyli jak na chwilę straciłam i na nowo odnalazłam swoją drogę w fotografii

No i nadszedł czas na ostatnią część naszych wakacyjnych wspomnień, część o tyle istotną, że niesie za sobą przekaz, wartość, którą – poznaną tak naprawdę na samym początku mojej fotograficznej drogi, gdzieś po trochu zagubiłam, próbując wprowadzić w moje kadry perfekcjonizm, który w najmniejszym stopniu nie odzwierciedlał przecież ani moich fotograficznych upodobań ani kierunku, który początkowo sobie obrałam. Na moje szczęście, na straży moich fotograficznych poczynań stoją dwaj najlepsi krytycy na świecie, a jednocześnie dwaj najbardziej wymagający modele (i jak dla mnie dwa największe cuda świata, ale to przecież oczywista oczywistość 😀 ), którzy potrafią bardzo szybko sprowadzić mnie na ziemię, narzucając mi tempo i kierunek naszej wspólnej fotograficznej przygody.

Nigdy nie chciałam być fotografem mody, sławnych ludzi czy tym podobnych. Natomiast zawsze fascynowała mnie fotografia reportażowa i – jak już powszechnie wiadomo – fotografia dziecięca. Obie dziedziny doskonale się dopełniają, fotografia dziecięca idealnie wpisuje się w ramy fotografii reportażowej, ale na pewien krótki moment  – w całym tym pośpiechu do stworzenia zdjęcia idealnego – chyba o tym zapomniałam. O tym kto i jak uświadomił mi co jest w fotografii najważniejsze dowiecie się już za chwilę z naszej kolejnej nadmorskiej przygody.

Był kolejny upalny dzień naszego nadmorskiego urlopu, a my zamiast na plażę musieliśmy udać się do lekarza. Ale nie ma tego złego – pomyślałam, jak tylko okazało się, że nawigacja wyprowadziła nas do samego portu, a placówka lekarska znajduje się zaraz obok niego, w jednym z nowszych kompleksów biurowych. Stwierdziłam, że to doskonała okazja do zrobienia sesji zdjęciowej moim maluchom – powszechnie panujące i wszechogarniające upały poprzednich dni nie dawały cienia nadziei, że uda nam się sfotografować cokolwiek w najbliższym czasie (a przynajmniej, że będziemy mieć na to siłę), a tymczasem okazało się, że sesja zupełnie spontanicznie zorganizowała się sama i to w jakim miejscu! Byliśmy w pobliżu owianego sławą ORP Błyskawica i zamierzałam stworzyć moim dzieciom wspaniałą pamiątkę w postaci serii zdjęć z okrętem w tle. Czym prędzej zaczęłam więc ustawiać moich modeli celem stworzenia pięknych pocztówek. Przecież sama mam zdjęcie z dzieciństwa z tymże okrętem w tle, więc jakże by to było, gdyby moje dzieci nie miały podobnego? I w tym właśnie momencie chyba delikatnie się zagubiłam. Jako efekt moich działań, młodszy model numer 1 niespecjalnie mieścił się w kadrze, a raczej ciężko było go w tym kadrze złapać, bo wolał być raczej po drugiej stronie obiektywu z buzią w podkówkę i coraz to głośniejszymi wyrazami niezadowolenia. Analogicznie, starszy model nr 2 skutecznie unikał kontaktu wzrokowego z moim obiektywem, prezentując dumnie raz po raz jak wygląda jego fryzura w trakcie szeroko rozumianej ucieczki z planu 😀

Te wydarzenia, jak również seria jakże udanych zdjęć fryzury modela nr 2 z okrętem w tle natchnęły mnie do przemyśleń pt. „Czy ja się w ogóle do tego nadaję?” i spowodowały – oczywiście po uzyskaniu wewnętrznej negatywnej odpowiedzi na poprzednie pytanie – szybkie umieszczenie aparatu w futerale. Jednak tak szybko jak go schowałam, życie zweryfikowało moją wewnętrzną odpowiedź 😀 Kilka kroków dalej, we wspomnianym wcześniej nowoczesnym kompleksie biurowym moje dwa cudeńka rozpoczęły wspólną zabawę, powodując tym samym szybki powrót aparatu we właściwe miejsce, czyli w moje ręce. W taki właśnie sposób powstała jedna z lepszych serii zdjęć tego urlopu, a ja przypomniałam sobie co jest najważniejsze w moich zdjęciach – dzieci i ich prawdziwe emocje. Pewnie nie muszę już dodawać, jak mocno czułam w tym momencie, że się do tego nadaję. Nie mówiąc o tym, jaką radość ze wspólnej zabawy miały moje dzieci. Uwierzycie, że mogłam o tym zapomnieć?

fotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portretfotografia dziecięca, portretfotografia dziecięca, portretfotografia rodzinna, portret reportażowy

fotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia architekturyfotografia dziecięca, portret reportażowy

A na koniec pocztówka z okrętem w tle 😀

fotografia dziecięca, portret reportażowy

Powrót na górę Kontakt

Twój e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany Wymagane pola są oznaczone *

*

*