Ze smartfonem za pan brat czyli projekt 366 po mojemu

Zgodnie z obietnicą nadszedł czas na kontynuację mojego ulubionego ostatnimi czasy tematu, którym są kadry prosto z naszych nowoczesnych telefonicznych sprzętów. Podejrzewam, że większość profesjonalnych fotografów temat zdjęć z telefonu omija szerokim łukiem (żeby nie powiedzieć, że nimi gardzą 😉 ) i pewnie jako fotoamatorka marząca o tym, by kiedyś znaleźć się w gronie profesjonalistów poważnie się tym wpisem narażam, ale mam ku temu ważne powody. Po pierwsze, żyjemy w czasach, w których technika rozwija się z taką prędkością, że niemal niemożliwe wydaje się nadążenie za wszystkimi jej nowinkami. Przy całym tym technologicznym pędzie fotografia stała się w ciągu kilku ostatnich lat narzędziem ogólnie dostępnym, poza ogromnie szeroką gamą aparatów cyfrowych, zarówno tych kompaktowych, jak i lustrzanek (i to w całkiem przystępnych cenach), niemal każdy z nas posiada w tej chwili telefon z funkcją aparatu. Co za tym idzie, wykonujemy ogromne ilości zdjęć, z pewnością nieporównywalne do ich liczby sprzed kilku bądź kilkunastu lat (ale statystyk nie znam, więc nie będę się mądrzyć 🙂 ). Czy umniejsza to cokolwiek roli fotografa profesjonalnego? Nie sądzę. Tym bardziej nie będę tutaj udowadniać, że zdjęcie z telefonu może być tak samo dobre, jak zdjęcie z lustrzanki, poddane dodatkowo profesjonalnej obróbce. Bo nie jest. Ale to wcale nie znaczy, że takie zdjęcie jest zupełnie bez wartości. Tym bardziej dla nas, rodziców, dla których wszystkie kadry uwieczniające chwile z naszymi maluszkami są ogromnie cenne (nie mówiąc o ich wartości za kilka, kilkanaście lat).

Idąc za tą myślą, poruszę kolejny temat mojego wpisu, który jak dla mnie wiąże się z powyższym smartfonowym tematem, a mowa tu o projekcie 366. Obserwując pracę profesjonalnych fotografów dziecięcych udało mi się zauważyć pewien nowy trend, będący połączeniem roli fotografa i, tej ważniejszej – rodzica. Projekt 366 polega na zobowiązaniu się do wykonania choć jednej fotografii swoich maluchów każdego dnia roku. Osobiście uważam, że to świetny pomysł, wspaniała pamiątka zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci, tym bardziej, że taki sposób fotografowania pozwala na zapis tych wydawałoby się najprostszych i najzwyklejszych chwil z życia naszych dzieci, które jednak w miarę upływu lat zyskują na wartości, tworząc niezastąpioną pamiątkę na całe życie. Tak więc idea jest genialna, jakkolwiek na ziemię bardzo szybko sprowadza nas tzw. rzeczywistość. Nie ukrywajmy, że w tym natłoku codziennych obowiązków, mimo najszczerszych chęci i nieskrywanej radości z fotografowania, nie zawsze uda się nam wyciągnąć ten aparat z szuflady i cyknąć to właśnie jedno wyjątkowe zdjęcie (lub kilka, aby potem wybrać spośród nich to najlepsze 😉 ). Nie mówiąc o obróbce i wywołaniu. No cóż, teraz to już prawie niewykonalne. I tutaj właśnie z odsieczą przychodzi nasz telefon. Zawsze pod ręką. Powiem więcej, a wiem to z własnego doświadczenia, telefon często pozwala nam złapać chwile, które mogłyby ulecieć, zanim przygotowalibyśmy sobie cały ten swój profesjonalny sprzęt. Bonusowe zdjęcia, na samym końcu tego wpisu, są właśnie przykładem takiej spontanicznej mini sesji (raptem kilka ujęć), ale gdyby nie telefon pewnie maluchy zakończyłyby zabawę na długo przed tym, jak przybiegłabym z aparatem.

Na koniec, kilka słów o poniższej historii (poza omówionym już bonusem). Kadry są zapisem naszego przedwiosennego spaceru, gdzie z premedytacją nie zabrałam aparatu, zakładając odrobinę ruchu bez zbędnego balastu (czyt: torby fotograficznej). Wszystkie zdjęcia są więc z telefonu i  – nie zrozumcie mnie źle – wcale nie zamierzam rezygnować z mojej ukochanej lustrzanki i zdjęć na bardziej profesjonalnym poziomie, aczkolwiek zamierzam pokazać Wam, jak w fajny sposób zapisywać wspomnienia bez specjalnego wysiłku (i wydatków 🙂 ) Kto wie, może nawet pokuszę się o wpis o charakterze mini-poradnika? Ale to dopiero przy odrobinie wolnego czasu, co z pewnością prędko nie nastąpi 🙂 Więc póki co, zachęcając do codziennego dokumentowania życia naszych pociech – telefoniczna sesja plenerowa.

fotografia dziecięca, portret reportażowy, sesja plenerowa w lesiefotografia dziecięca, portret reportażowy, sesja plenerowa w lesiefotografia rodzinna, portret, sesja plenerowa w lesiefotografia dziecięca, portret, sesja plenerowa w lesiefotografia dziecięca, portret, sesja plenerowa w lesiefotografia rodzinna, portret, sesja plenerowa w lesiefotografia rodzinna, portret, sesja plenerowa w lesiefotografia rodzinna, portret, sesja plenerowa w lesieI, tradycyjnie już – bonus (j.w. – również telefoniczny 😀 )fotografia dziecięca, portret czarno-białyfotografia dziecięca, portret reportażowyfotografia dziecięca, portret czarno-biały

Powrót na górę Kontakt

Twój e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany Wymagane pola są oznaczone *

*

*